Uszanowanie,
w tym roku czytanie idzie mi nieco wolniej, ale wakacje były więc kolejna pozycja zaliczona. Ta książka, czyli Daniel Priestley- Wyprzedane, jak sprawić żeby klienci ustawiali się do Ciebie w kolejce to pozycja, która pojawiła się u kilku znajomych osób na profilach, więc stwierdziłem, że i ja po nią sięgnę. Czy warto? Ten wniosek wyciągniesz, jak zawsze z recenzji 🙂
Plusy:
– Już od samego początku mi się spodobała. Autor mocno zaakcentował, że nie potrzebujesz wszystkich, potrzebujesz tylko dobrej grupy docelowej, do której trafisz ze swoją komunikacją;
– Kolejne rozdziały pokazują, jak docierać do odpowiedniej grupy docelowej;
– Świetnie zostało napisane, żeby najpierw zbudować swój rynek, a dopiero w kolejnym kroku ruszyć ze sprzedażą;
– Autor świetnie opisał, jak podgrzewać publikę, zanim Twój produkt/ usługa trafi do sprzedaży;
– Dowiesz się z niej, jak edukować i bawić swoją grupę docelową;
– Ta książka pokazuje, jak zaplanować całą kampanię sprzedażową:
– Autor dużą uwagę poświęcił rozmową sprzedażowym oraz temu, jak je prowadzić;
– Świetnie, że autor dużą rolę poświęcił przekraczaniu oczekiwań, to bardzo ważne!
– Dowiesz się z niej także, jak opowiadać historie, które sprzedają;
– Bardzo podobało mi się też, jak autor opisał budowanie zespołu do współpracy z nami. To bardzo ważne na etapie skalowania;
– Dodatkowy plus to rysunki w książce. Mój ulubiony George- niegeorge- co to znaczy dowiesz się z książki, ale są sztos!
Minusy:
– Mam wrażenie, że to książka, która momentami jest pomnikiem dla autora. Bardzo doceniam jego osiągnięcia, ale były momenty, gdzie zwyczajnie tego było za dużo;
– Brakuje mi dobrego podsumowania, czegoś w stylu checklisty, jak przygotować dobrą kampanię krok po kroku, ale to już tylko detal.
Reasumując:
To bardzo dobra książka! Każda osoba, której zależy żeby jej produkty i usługi docierały do właściwych osób, a w kolejnym kroku, żeby popyt przewyższał podaż powinna po nią sięgnąć. Książka bardzo otwiera oczy na to, jak prowadzić skuteczną kampanię i doprowadzać do stanu „wyprzedania”.
Do zobaczenia w kolejnej recenzji!
Ściskam
P.



