Witajcie,
no to na bloga wraca tematyka sprzedaży. Dzisiaj książka kolejnego „magika” sprzedaży nieruchomości, która została uznana za bestseller wg. New York Times. Dzisiejsza recenzja to, Fredrik Eklund- Sprzedaż, jak sprzedać (prawie) wszystko (prawie) każdemu– zapraszam do recenzji.
Plusy:
– Muszę powiedzieć, że początek tej książki, konkretnie mówię o podejściu do sprzedaży momentami, jakby wyciągnięte mi z ust.
– Fajnie napisany jest rozdział dotyczący prowadzenia mediów społecznościowych w biznesie. Podejście autora przypomina nieco podejście Jefreya Gittomera.
– Zgadam się z tezą, że wybitny sprzedawca musi zadbać o to, jak się wyróżnić na rynku.
– Ciekawe może być podejście do budowania zespołu.
– W książce jest dość ciekawy storytelling. Historie, które opisuje autor, czyta się bardzo przyjemnie.
Minusy:
– Wydawało mi się, że czytając książkę Serchanta natrafiłem na ego największe na świecie. Myliłem się Eklund ma jeszcze większe.
– Wstęp, po wstęp, polecenie, później kolejny wstęp i tym oto sposobem, na 22 stronie faktycznie zaczyna się książka…
– Jak czytam ten idealny dzień każdego „super sprzedawcy”, to już serio zaczyna mi się robić nie dobrze.
– Rozdział poświęcony pozyskiwaniu gwiazd śmiało, można nazwać „wchodzenie gwiazdom w tyłek”.
– Totalnie nie zgadzam się z podejściem, dlaczego ludzie kupują przedstawionym przez autora.
– Autor pisze o finalizacji sprzedaży iiii… w zasadzie tylko tyle, że coś takiego istnieje.
– Niby jest coś o negocjacjach, ale w praktyce nie ma tu żadnej sensownej taktyki, są tylko jakieś tam dygresje autora.
– Moim zdaniem Eklund zbyt skupił się na wychwalaniu siebie, niż faktycznie sprzedaży.
– Przepraszam jeśli niektórych urażę (nie taka jest moja intencja), ale momentami miałem wrażenie, że ta książka bardziej promuje związki homoseksualne, niż opisuje to, w jaki sposób sprzedawać. Zbyt dużo tych wstawek o partnerze, ich miłości itd.
Reasumując:
Chyba jeszcze w żadnej książce nie czytałem tak wiele łechtania swojego ego. Dla mnie ta książka, to totalny przerost ego nad treścią. W zasadnie sprzedażowych treści jest tu niewiele, ale tego, jak często autor sam się głaszcze po jajkach, jest cała masa. Dla mnie poza ciekawym storytellingiem nie ma tutaj nic wartościowego. Całe szczęście sposób, w jaki napisana jest ta książka, pozwala na szybkie jej przeczytanie (mi zajęła 4 dni). Z ciekawości możecie przeczytać, ale bez wątpienia nie dowiecie się z niej, jak sprzedawać.
Do zobaczenia za tydzień!
P.


2 Responses
Dziękuję za Twoją propozycje. Frideric to bardzo barwna postać :). Osiągnął niesamowity sukces.
Inne książki biznesowe, które polecam to : 4-godzinny tydzień pracy – Tim Ferris oraz „138” – Karol Chojnacki i Kacper Bisnaz
4 tygodniowy dzień pracy jeszcze przede mną 🙂